wtorek, 6 sierpnia 2013

Szpitalne potworki czyli strach ma wielkie oczy

Witajcie kochani.
Dziś powiodę was na białą salę,czyli do szpitalnej rzeczywistości ale nie bójcie się,nie zostaniecie tam sami.
Dostaniecie niezbędnik szpitalnika,czyli spray na szpitalne potworki i strachy na lachy oraz gaz rozweselający na wszelki wypadek,gdyby humor wam nie dopisywał.

A ze mną to było tak.
Jak już pisałam w wyniku nietrafionej diagnozy mój pobyt w szpitalu miał miejsce dwa razy.
Za pierwszym razem wyłuskano guza, natomiast drugi raz to była mastektomia.
No to po kolei.
Każdy pobyt w szpitalu to emocjonujące wydarzenie ale można zrobić wiele,aby nie kojarzył nam się traumatycznie..
Po pierwsze to pamiętajmy, że w takim miejscu, z uwagi na jego specyfikę, można zawrzeć wiele przyjaźni i to takich na długo.Tak właśnie było w moim wypadku.
Po drugie to czas kiedy bezkarnie można zająć się tym, co lubimy.W moim wypadku było to czytanie książek ale jest też wiele innych rzeczy,które można robić.
Po trzecie-no sami powiedzcie-gdzie jak nie w szpitalu można zażądać wszystkiego od ptasiego mleczka,po kolorowe gazetki i inne duperelki, nie narażając się na komentarze, a po co ci to lub to takie niezdrowe.
Każdy mój pobyt w szpitalu wspominam dość sympatycznie poza małymi incydencikami, z których po czasie mogę się już smiać.
Pamiętajcie moi mili do szpitala zabieramy;
Wygodne,kolorowe,ukochane piżamki-warto kupić nowe,żeby czuć się świeżo.Ja zaopatrzyłam się  w pięć i udawałam strojnisię.A tak serio, to fajnie codziennie zmienić ubranko, gdy za oknem upał.
Ulubione ksiązki,gazetki i inne gadżety. Zabraniam wam nudzić się w szpitalu.Wtedy przychodzą koszmarne potworki i zaczynają straszyć:
No stary z tej narkozy już się nie wybudzisz albo no mój malutki wszystkie operację będą udane oprócz jednej,no zgadnij kochaniutki czyjej-brrrrrrrrrr.Zajęcie to lekarstwo na te straszaki.
Pisałam wam już,ze jestem osobą wierzącą więc ja zabrałam ze sobą jeszcze różaniec,modlitewniki i  moich ukochanych Świętych Patronów. Do dziś nie wiem jak pomieściliśmy się w jednym łóżku hi,hi ale o znaczeniu wiary w chorobie będzie dłużej w innym wpisie.
Ulubiona herbatka czy kawka  też będą bardzo potrzebne.Mianowicie-robimy sobie ulubiony napój,rozsiadamy się z książeczką i..........wchodzi pielęgniarka z zastrzykiem hi,hi.
No dobrze,już nie straszę.
A propos strachu.Jak go okiełznać przed zabiegiem.Ja zrobiłam to następująco,zadziałało za każdym razem.
Dwa dni przed zabiegiem pomyślałam sobie-mam jeszcze morze czasu do zabiegu-martwieniem zajmę się jak przyjdzie czas.Dzień przed zabiegiem, no jeszcze mnóstwo godzin ale na wszelki wypadek powierzyłam wszystko Bogu i oddaliłam stres postanawiając, że rano przed zabiegiem wystresuję się za wszystkie czasy.Rano trochę obleciał mnie  strach ale dostałam niebieską tabletkę i miałyśmy z kobitkami ubaw,bo kazałam im zapamiętać jakie bzdury będę opowiadać.Mój chrześniak na przykład po tej tabletce udawał lwa, żeby odstraszyć lekarzy hi,hi.
Zasnęłam pod salą operacyjną i obudziłam się na swoim łóżku za pierwszym razem a na sali pooperacyjnej za drugim.Wszystko poszło jak należy i z wami też tak będzie, tylko nie wprowadzajcie swoich organizmów w traumę-odwdzięczą wam się szybkim wyzdrowieniem.Po zabiegu to już z górki.Byle jak najszybciej wstać z łóżeczka a potem odpoczywamy,czekając na wypisik.
A teraz historyjka z mojego szpitalnego życia wzięta,malutki dreszczowiec.
Strzeżcie się w szpitalu indian,jak to nazwała moja koleżanka siuksów.
Trafiłam na takiego podczas wyjmowania drenu.Sam zabieg jest bezbolesny tyle,że w moim wypadku było tak
Proszę wziąć głęboki  oddech.......zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie.........
Jeszcze raz oddech..........ciągną i ciągną wyciągnąć nie mogą....
No ja nie wiem co się dzieje- mówi lekarz-siuks-biedaczek jeden a pomocy z nikąd
 I nagle Eureka,zasłona opadła
Oj,oj..... to jest zabezpieczone szwem, no nie zauważyłem. Cyk,obciął szew i dren,wyszedł bez zarzutu.
Wagarowicz jeden,Dzięki Ci Panie,że nie było go przy mojej operacji.A jak na zajęciach z zaszywania pacjenta też wagarował ...strach pomyśleć.
I to na tyle dzisiaj kochani.Pamiętajcie pobyt w szpitalu to tylko kilka dni,czytajcie,módlcie się,róbcie plany na przyszłość,zawierajcie nowe znajomości,piszcie wiersze,myślcie o ulubionych zajęciach,które będziecie robić po wyjściu ze szpitala a o zabiegu myślcie dopiero po niebieskiej tabletce.Dacie rade,pomóżcie swojemu organizmowi jak ukochanemu dziecku przejść przez to nowe doświadczenie.Okażcie sobie miłość i troskę a reszta powierzcie Bogu.Szybko zapomnicie o rzeczywistości szpitalnej i wrócicie do normalnego życia.
buziaki i do następnego wpisu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz