Rak to znak, że czas na zmiany
Witajcie kochani na moim blogu.
Postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami w drodze do odzyskiwania zdrowia.Nie walczę z rakiem, bo nie mogę uciszać mojego organizmu,który woła pomocy.Szukam jedynie dróg, aby naprawić to co świadomie bądź nieświadomie popsułam, żyjąc beztrosko i naiwnie wierząc,że zdrowie dane jest człowiekowi dożywotnio.Zanim zacznę, pragnę podkreślić,że blog będzie pisany z pozytywnym nastawieniem,bo to podstawa w drodze do odzyskiwania zdrowia.Jako,że jestem osobą wierzącą nie zabraknie też tej tematyki,ponieważ wiara stanowi dla mnie sens życia.Jeśli ktoś nie akceptuje takich tematów bardzo proszę o zrezygnowanie z tej lektury i powstrzymanie się od złych komentarzy.
No to start
krótka historia mojej choroby:
diagnoza-rak piersi-postawiona w dniu moich urodzin-rok temu
potwierdzenie diagnozy po pierwszej operacji-w dniu moich imienin
Ale żeby tak dawać ten sam prezent na dwóch różnych uroczystościach,phi-faux pas jak nic.
no dobrze,więc co czułam-krótko,żeby nie wprowadzać w smętny nastrój
Strach,rozpacz,rezygnację,wykluczenie,zdziwienie-no wystarczy.
Rozchorowałam się na dobre.Mój chory żołądek nie wytrzymał napięcia(mam jeszcze w promocji refluks żołądkowy) i zemścił się na mnie za taki stres.
Po rozmowach z lekarzami i wpłynięciu na głębię leczenia konwencjonalnego zaczęłam się zastanawiać,czy chcę być umalowana w trumnie,czy może skremowana ale dość...
Moi kochani jeśli przytrafi wam się ta choroba, to najgorsze co możecie zrobić to uznać lekarza za wyrocznię.Leczyć się-jak najbardziej-ale pamiętajcie,nikt nie wie jak potoczy się nasze życie i kiedy przyjdzie na nas czas.Będąc rok po operacji poznałam naprawdę dużo ludzi,którzy dostali wyroki-rok,no może dwa a ku zdziweniu ogółu żyją po 10,20 i więcej lat.Do tego dochodzi jeszcze sposób przekazania diagnozy i nieraz nieświadome lub świadome straszenie pacjenta-w moim wypadku były to na przykład słowa-bardzo mi przykro ale...lub no wie Pani w stopniu w jakim zaawansowana jest Pani choroba to....
Szanowni lekarze,dziękując za waszą ciężką pracę włożoną w uzdrawianie naszych ciał błagam nie wpędzajcie w chorobę naszej duszy.Dusza przecież nie umiera nigdy,więc to ona decyduje kiedy na wezwanie Pana bez żalu opuści ciało.
Moją historię będę wam opowiadać stopniowo,podpowiadając lektury z jakich korzystam w odzyskiwaniu zdrowia i opisując jakimi metodami i z jakim skutkiem przepraszam moje ciało za wszelkie zaniedbania, dodając mu wigoru, radości i zdrowia.
Moi drodzy rak to przystanek,przebudzenie,refleksja nad dotychczasowym życiem.Uwierzcie, że cała reszta w dużym stopniu zależy od was.Na dziś to tyle-pierwsze zadanie domowe-dla wszystkich smutasów oczekujących na diagnozę i tych po diagnozie lektura,która postawi was na nogi-lepsza od wszystkich używek na świecie-Dale Carnegie-Jak przestać się martwić i zacząć żyć.To do następnego razu i uszy do góry,nie bójcie się, bo będzie dobrze.
Postanowiłam podzielić się moimi doświadczeniami w drodze do odzyskiwania zdrowia.Nie walczę z rakiem, bo nie mogę uciszać mojego organizmu,który woła pomocy.Szukam jedynie dróg, aby naprawić to co świadomie bądź nieświadomie popsułam, żyjąc beztrosko i naiwnie wierząc,że zdrowie dane jest człowiekowi dożywotnio.Zanim zacznę, pragnę podkreślić,że blog będzie pisany z pozytywnym nastawieniem,bo to podstawa w drodze do odzyskiwania zdrowia.Jako,że jestem osobą wierzącą nie zabraknie też tej tematyki,ponieważ wiara stanowi dla mnie sens życia.Jeśli ktoś nie akceptuje takich tematów bardzo proszę o zrezygnowanie z tej lektury i powstrzymanie się od złych komentarzy.
No to start
krótka historia mojej choroby:
diagnoza-rak piersi-postawiona w dniu moich urodzin-rok temu
potwierdzenie diagnozy po pierwszej operacji-w dniu moich imienin
Ale żeby tak dawać ten sam prezent na dwóch różnych uroczystościach,phi-faux pas jak nic.
no dobrze,więc co czułam-krótko,żeby nie wprowadzać w smętny nastrój
Strach,rozpacz,rezygnację,wykluczenie,zdziwienie-no wystarczy.
Rozchorowałam się na dobre.Mój chory żołądek nie wytrzymał napięcia(mam jeszcze w promocji refluks żołądkowy) i zemścił się na mnie za taki stres.
Po rozmowach z lekarzami i wpłynięciu na głębię leczenia konwencjonalnego zaczęłam się zastanawiać,czy chcę być umalowana w trumnie,czy może skremowana ale dość...
Moi kochani jeśli przytrafi wam się ta choroba, to najgorsze co możecie zrobić to uznać lekarza za wyrocznię.Leczyć się-jak najbardziej-ale pamiętajcie,nikt nie wie jak potoczy się nasze życie i kiedy przyjdzie na nas czas.Będąc rok po operacji poznałam naprawdę dużo ludzi,którzy dostali wyroki-rok,no może dwa a ku zdziweniu ogółu żyją po 10,20 i więcej lat.Do tego dochodzi jeszcze sposób przekazania diagnozy i nieraz nieświadome lub świadome straszenie pacjenta-w moim wypadku były to na przykład słowa-bardzo mi przykro ale...lub no wie Pani w stopniu w jakim zaawansowana jest Pani choroba to....
Szanowni lekarze,dziękując za waszą ciężką pracę włożoną w uzdrawianie naszych ciał błagam nie wpędzajcie w chorobę naszej duszy.Dusza przecież nie umiera nigdy,więc to ona decyduje kiedy na wezwanie Pana bez żalu opuści ciało.
Moją historię będę wam opowiadać stopniowo,podpowiadając lektury z jakich korzystam w odzyskiwaniu zdrowia i opisując jakimi metodami i z jakim skutkiem przepraszam moje ciało za wszelkie zaniedbania, dodając mu wigoru, radości i zdrowia.
Moi drodzy rak to przystanek,przebudzenie,refleksja nad dotychczasowym życiem.Uwierzcie, że cała reszta w dużym stopniu zależy od was.Na dziś to tyle-pierwsze zadanie domowe-dla wszystkich smutasów oczekujących na diagnozę i tych po diagnozie lektura,która postawi was na nogi-lepsza od wszystkich używek na świecie-Dale Carnegie-Jak przestać się martwić i zacząć żyć.To do następnego razu i uszy do góry,nie bójcie się, bo będzie dobrze.
.